Sobota, 29 czerwca 2024 roku, była dla naszej wspólnoty parafialnej dniem wyjątkowym – przeżywaliśmy drugi, choć wcale nie mniej ważny odpust parafialny ku czci świętych Apostołów i Męczenników – Piotra i Pawła. Ten podniosły dzień stał się okazją do duchowego oddechu, refleksji i spotkania z Bogiem, który poprzez życie swoich świętych pokazuje nam, jak blisko potrafi być człowieka – nawet tego słabego, niedoskonałego, błądzącego.
Uroczystej Mszy Świętej przewodniczył nasz Rodak – ks. Tomasz Bednarz, proboszcz parafii w Dobkowicach. Jego obecność, jak zawsze, wniosła nie tylko ciepło i serdeczność, ale i głęboką myśl duchową. W swoim kazaniu ks. Tomasz postawił przed nami pytanie fundamentalne: czy grzeszny człowiek to „bubel” Boga, czy raczej arcydzieło stworzenia, które wciąż ma szansę na świętość?
To pytanie – prowokujące i szczere – stało się punktem wyjścia do rozważań o naszej ludzkiej naturze. Tak łatwo ulegamy złu, wybieramy drogę na skróty, a przecież nie tacy zostaliśmy stworzeni. To grzech, a nie wola Boga, uczynił nas podatnymi na zło. Ale to nie oznacza, że jesteśmy przegrani. Wręcz przeciwnie – to właśnie w naszej słabości Bóg chce się objawić jako Ten, który przemienia.
Ks. Tomasz przypomniał, że świętość nie jest zarezerwowana dla wybranych, dla doskonałych, dla bezbłędnych. Świętym nie rodzimy się ani nie zostajemy nim z powodu cudów. Świętość zaczyna się tam, gdzie człowiek podejmuje walkę – z samym sobą, ze swoją grzesznością, z pokusą ucieczki od Boga. Jak mówił kard. Ratzinger (późniejszy papież Benedykt XVI): święty to nie ten, kto jest lepszy od innych – to ten, kto trwa przy Bogu mimo upadków.
Patrząc na naszych patronów – św. Piotra i św. Pawła – uczymy się, że świętość ma wiele twarzy.
Piotr – rybak, człowiek prosty, zapracowany, bardziej zaangażowany w rodzinne i zawodowe sprawy niż w duchowe rozważania. A jednak to właśnie jego Jezus powołuje. Piotr, który mówi Jezusowi: „Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiekiem grzesznym”, zostaje nazwany „skałą”, na której Chrystus zbuduje swój Kościół. To w nim Bóg odnajduje serce gotowe do przemiany – mimo zdrady, mimo chwiejności, mimo błędów.
Paweł – całkowite przeciwieństwo Piotra. Wykształcony, religijnie gorliwy, pewny siebie. Początkowo wróg chrześcijan. A jednak to właśnie jego Bóg wybrał, by niósł Ewangelię aż po krańce świata. Nawrócenie Pawła nie było tylko chwilowym olśnieniem. Było całkowitą przemianą myślenia, patrzenia i życia. Od tej chwili już nie on był centrum, lecz Chrystus.
Obaj – tak różni – stali się filarami Kościoła. I obaj są dla nas dowodem na to, że świętość to droga otwarta dla każdego, bez względu na przeszłość czy temperament. Kluczem jest spotkanie z Jezusem – prawdziwe, osobiste, przemieniające.
Co więc robić, gdy widzimy własne grzechy i słabości?
Ks. Tomasz podpowiedział nam duchowy przepis: nie uciekać, nie ukrywać się, nie udawać, że wszystko jest w porządku. Trzeba z grzechem iść do Boga. On zna nasze serca. Chce, byśmy myśleli po Bożemu – a nie tylko według tego, co mówi internet, telewizja czy światowe trendy. Trzeba nam odwrócić wzrok od tego, co ulotne, i na nowo zaufać Objawieniu – słowu Boga, które daje życie.
Wielu z nas, jak zauważył kaznodzieja, przyjmuje sakramenty z przyzwyczajenia – chrzci dzieci, prowadzi je do Komunii, ale nie żyje wiarą na co dzień. A przecież Bóg nie pragnie naszej powierzchowności, lecz relacji. Wierności, nie formalności. Świadomej miłości, nie rutyny. Dlatego tak ważne są domy – prawdziwe, pełne miłości i modlitwy domy – w których dzieci widzą, jak mama i tata idą drogą świętości. To w takich rodzinach rodzi się żywa wiara.
Na zakończenie Mszy Świętej – w której piękną oprawę liturgiczną zapewnili zaangażowani parafianie – odbyła się procesja eucharystyczna wokół kościoła. W ten sposób uczciliśmy obecność Chrystusa w Najświętszym Sakramencie i oddaliśmy Mu chwałę za to, że nieustannie przychodzi, by nas zbawiać.
Odpust – dar łaski i szansa świętości
Warto przypomnieć, że w tym wyjątkowym dniu każdy z nas miał możliwość otrzymania odpustu zupełnego – czyli darowania kar doczesnych za grzechy, które zostały już odpuszczone w sakramencie pokuty. Warunkiem była łaska uświęcająca, przyjęcie Komunii Świętej, wyrzeczenie się przywiązania do grzechu oraz modlitwa w intencjach Ojca Świętego. To ogromna łaska – niewidzialna, ale przynosząca duchowe owoce, które prowadzą nas ku niebu.
Bo świętość to nie jednorazowy akt. To proces – trudny, ale możliwy. I każdy z nas może na tej drodze iść – nie sam, lecz z Chrystusem.
Za ten piękny dzień – pełen modlitwy, wspólnoty i Bożej obecności – Chwała Panu! Niech odpust, który przeżyliśmy, zaowocuje przemianą naszych serc i pomoże nam stawać się codziennie bardziej Jego – bardziej świętymi.


